?
Nov. 24th, 2007 | 04:27 am
mood:
depressed
Koniec.
Link | Leave a comment | Add to Memories | Tell a Friend
(no subject)
Nov. 7th, 2007 | 10:19 pm
mood:
happy
Link | Leave a comment | Add to Memories | Tell a Friend
(no subject)
Oct. 28th, 2007 | 07:06 pm
Fotka notki nie chcialo mi sie przepisywac na komputerze.
Fotka
Nieczytelne? Trudno, jak ktos chce to moge dac na zywo poczytac oryginal ;P
Fotka
Nieczytelne? Trudno, jak ktos chce to moge dac na zywo poczytac oryginal ;P
Link | Leave a comment {3} | Add to Memories | Tell a Friend
(no subject)
Sep. 11th, 2007 | 08:31 pm
mood:
scared
music: Mindless Self Indulgence
Link | Leave a comment | Add to Memories | Tell a Friend
Stupid me...
Aug. 6th, 2007 | 03:39 pm
I've just proved that i can fsck-up virtually everything....
Goodbye. Goodbye to all those who... nevermind. It doesn't really matter now. Let's just end it. Here and now. Permanently. That way at least i won't harm anyone, won't get hurt by anyone...
Goodbye. Goodbye to all those who... nevermind. It doesn't really matter now. Let's just end it. Here and now. Permanently. That way at least i won't harm anyone, won't get hurt by anyone...
Link | Leave a comment | Add to Memories | Tell a Friend
Lonelyness
Jun. 24th, 2007 | 11:59 am
location: home(?)
mood:
depressed
music: Yoko Kanno - Making of a Cyborg, Arise - How Long Can You Pretend?
Tak, nie ma to jak spędzić większość życia w odosobnieniu. Niby jest łatwiej, niby nikt nie truje, za przeproszeniem, dupy. Nic tylko zamknąć się we własnym pokoju z własnymi marzeniami i udawać że świat nie istnieje.
Przez większą część życia nawet mi się to udawało.
Potem trafiłem na studia. Chciałem coś zmienić w swoim życiu. Poznałem kilkoro wspaniałych ludzi, uzależniłem się od książek (o przepraszam. Ona mnie uzależniła). Pomijając kilka bolesnych sytuacji, było by całkiem miło... Szkoda że ich się nie da tak łatwo pominąć...
I co ja tu robię właściwie? Żyję? Chyba raczej wegetuję w samotności. Kilkoro ludzi na których mi zależy, jeszcze mniej takich którym byćmoże zależy na mnie. Udawanie że się nie słyszy, nie widzi, nie wie... just for the sake of being around. Najchętniej bym stąd odszedł. Gdzie? Nieważne, byle dalej, byle trudniej było mnie znaleźć. Może spowrotem do świata marzeń?
Hell, why not?
Co mnie tu właściwie trzyma? Grupka starych przyjaciół? I tak się wszyscy rozłażą w swoją stronę. Uczelnia? Szkoła jak każda inna, tylko towarzystwo się trochę zmieniło (fakt, na lepsze). A może kot? On przynajmniej przyjdzie i się przytuli sam od siebie, szkoda tylko że jest mało rozmowny.
What's done is done, and there's no way to change it. Nie będę miał okazji by przeżyć swoje życie na nowo. Zresztą, pewnie nie zmieniłbym zbyt wiele, wkońcu dzięki temu jestem jaki jestem. Miałbym jarać, słuchać techniawy/hh, chodzić co tydzień wyprać sobie mózg... po to tylko żeby nie czuć się obcym, innym wśród mas? Dziękuję, postoję. Wolę swój pokój, swoje marzenia, swój nieistniejący kawałek świata w którym nie jestem sam...
Ehh, lepiej skończyć te brednie...
Przez większą część życia nawet mi się to udawało.
Potem trafiłem na studia. Chciałem coś zmienić w swoim życiu. Poznałem kilkoro wspaniałych ludzi, uzależniłem się od książek (o przepraszam. Ona mnie uzależniła). Pomijając kilka bolesnych sytuacji, było by całkiem miło... Szkoda że ich się nie da tak łatwo pominąć...
I co ja tu robię właściwie? Żyję? Chyba raczej wegetuję w samotności. Kilkoro ludzi na których mi zależy, jeszcze mniej takich którym byćmoże zależy na mnie. Udawanie że się nie słyszy, nie widzi, nie wie... just for the sake of being around. Najchętniej bym stąd odszedł. Gdzie? Nieważne, byle dalej, byle trudniej było mnie znaleźć. Może spowrotem do świata marzeń?
Hell, why not?
Co mnie tu właściwie trzyma? Grupka starych przyjaciół? I tak się wszyscy rozłażą w swoją stronę. Uczelnia? Szkoła jak każda inna, tylko towarzystwo się trochę zmieniło (fakt, na lepsze). A może kot? On przynajmniej przyjdzie i się przytuli sam od siebie, szkoda tylko że jest mało rozmowny.
What's done is done, and there's no way to change it. Nie będę miał okazji by przeżyć swoje życie na nowo. Zresztą, pewnie nie zmieniłbym zbyt wiele, wkońcu dzięki temu jestem jaki jestem. Miałbym jarać, słuchać techniawy/hh, chodzić co tydzień wyprać sobie mózg... po to tylko żeby nie czuć się obcym, innym wśród mas? Dziękuję, postoję. Wolę swój pokój, swoje marzenia, swój nieistniejący kawałek świata w którym nie jestem sam...
Ehh, lepiej skończyć te brednie...

